Konik z drzewa koń......

Koń,ale nie z drzewa i nie na biegunach,wyszedł dziś spod igły.
To mój pierwszy konik i nie jest doskonały,ale podbił serduszko swojej właścicielki,czyli mojej Julki.

Tak jej się spodobał ,że musiałam go od rana kończyć:)Jula nawet zadeklarowała że powiesi za mnie pranie byle bym go dokończyła,i tak ona przed przedszkolem wieszała pranie a ja kończyłam grzywę i wyszywałam oczy:)
Julka ma teraz fazę na różnego rodzaju koniki,kucyki w domu walają się wszędzie i nie sposób ich ogarnąć.Ona natomiast ma imię dla każdego i każde pamięta:)
No i oczywiście różowy konik już ma mamusię:)Dziś pewnie pierwsza nocka z nowym mieszkańcem jej królestwa.
Pozdrawiam KUSIA:)

Komentarze

Popularne posty