Jestem....
Jestem,jestem,przepadłam gdzieś w miedzy-czasie wakacyjno nie urlopowym.
Niby wakacje,niby człowiek powinien mieć więcej czasu a tu klops u mnie go jeszcze mniej:(
Niestety mój urlop mija się z urlopem mego męża (a właściwie jest on już po urlopie),ja wybrałam wrzesień kiedy to moja mała córcia rozpoczyna naukę w pierwszej klasie(więc nie wyjeżdżamy gdzieś na dłużej).
Staramy się młodej organizować wolne chwile,żeby wakacje nie okazały się nudne,stąd mój brak czasu.
Niestety jestem przerażona ta pierwszą klasą,boję się a zarazem cieszę,targają mną mieszane uczucia.
Tak powiecie odbiło babie,ale nie jest łatwo przyznać,że dotąd moja mała mamina córeczka będzie już sama autobusem dojeżdżać do szkoły,będzie musiała jeszcze bardziej się usamodzielnić i dzielnie iść przez szkolny czas.....
Z drugiej jednak strony jestem dumna że jest już prawie szkolniakiem....
Ach Ona dorasta,a ja się starzeję.......:)
Oj na przemyślenia mi się zebrało:)
Z szyciowej beczki wciąż działam...
Na tapecie anioły,anioły,anioły i raz jeszcze anioły:):):)
Dla Hani:
Dla Oli:
I taki mój,ten niebieski materiał z którego uszyłam sukienkę strasznie kojarzy mi się z latem,choć nie wiem dlaczego:)
Dziękuję za poświęcony mi czas.
Pozdrawiam KUSIA:)















Komentarze
Prześlij komentarz