Nowe szaty...
Dziś krótko zwięźle i na temat:)Bo czas goni...
Ostatnio podjęłam się uszycia pokrowców na krzesła dla sąsiadki.
Ciężko było,zwłaszcza kiedy szyjesz w prawo,a wychodzi w lewo.
Myślałam że to łatwiejsze,ale co tam zmobilizowałam się i dałam radę.
Wyszło tak:
Pokrowce były cztery,starczyło materiału jeszcze na dwie podusie i serwetkę :
A to jeszcze wcześniejsze podusie na krzesła dla całkiem innej sąsiadki:)
O i teraz widzę że fotki nie są najlepsze:(
Pozdrawiam w biegu KUSIA:)
A moje krzesła nadal stoją gołe i wesołe,choć materiał już czeka.No tak to chyba prawda że szewc w podartych butach chodzi.....










Komentarze
Prześlij komentarz