Przypadek....
Hej ,hej,hej...Witam wszystkich:)
Dziś bardziej życiowo niż szyciowo.
Wierzycie w przypadki????
Ja do tej pory raczej nie wierzyłam,ale ostatnio troszkę zmieniłam zdanie.
Zaczęło się od tego że dostałam od mojej babci fajne dwa słoiki i pomyślałam że będą genialnie wyglądać z ptaszkami porcelanowymi przyklejonymi na wieczku.
Szukam ja tych ptaszków po całym moim miasteczku,szukam i szukam,i co nie znalazłam niestety:(
Przy okazji szukania tych nieszczęsnych ptaszków poznałam milą Panią,właścicielkę kwiaciarni.
I tak od słowa do słowa okazało się że Pani Beata poszukuje kogoś do pracy:)
No więc ja pełna zapału zgłosiłam się na ochotnika.
Ci którzy mieszkają w mniejszych miastach wiedzą że ciężko coś znaleźć,a pracę którą jeszcze można lubić,to graniczy z cudem:)
Po dniu testowania mnie na wszelkie sposoby,zostałam zatrudniona.
Z czego ogromnie się cieszę!!!!!!!!
I tak nadal czekam na porcelanowe mini ptaszki,ale bogatsza o nową pracę:):):):):)
Dziś zapowiada się piękny jesienny dzionek!!!!
Pozdrawiam serdecznie KUSIA:)

Komentarze
Prześlij komentarz