Po długiej przerwie...
Haloooooooo,czy ktoś tu jeszcze zagląda???
To chyba jedna z dłuższych moich przerw w blogowaniu-niestety.
Ale jestem,dziś w środku wakacji troszkę jeszcze Wielkanocnie.
Chciałam Wam pokazać co stworzył mój mąż naszej córce na prezent zajączkowy.
Julka od dłuższego czasu zafascynowana jest końmi,udało nam się zapisać Ją na naukę jazdy konnej :),ale wkręciła się także w zbieranie figurek.
I tak większość swoich "dochodów,, przeznacza na figurki.
Dlatego też Mąż postanowił zbudować jej stajnię.Dodam że stajnia musiała powstawać jak Julki nie było w domu,co znacznie wydłużało i utrudniało pracę...
Ponieważ nie dysponujemy strychem,piwnicą,stajnia na co dzień przechowywana była w bagażniku samochodu (trzeba sobie jakoś radzić:))
Całość podstawy ma wymiary 80x80 centymetrów,budynek u podstawy 51x60 centymetrów,jego wysokość w najwyższym punkcie to 40 centymetrów.
Teraz zasypie Was sporą ilością zdjęć:
Takie były początki:
Efekt końcowy:
W paśnikach zazwyczaj sianko leży:)
Dotrwaliście??
Pozdrawiam KUSIA:)






























Komentarze
Prześlij komentarz