Big blackboard...
Halo,puk,puk jest tam jeszcze ktoś,czy ktoś tu zagląda????
Daaaaaaaawno mnie tu nie było,czas odkurzyć bloga:).
Niestety dziś ostatni dzień wakacji,powiewa smutkiem,ale chociaż pogoda dopisuje:).
Wakacje były dla nas dość intensywnym czasem,trzeba było zorganizować czas wolny Julce,kombinować z zawożeniem jej do babci,ale daliśmy radę,a co!!!
Dzisiejszy post już troszkę szkolny.Słyszałam że druga klasa to już nie zabawa jak w pierwszej,tabliczka mnożenia i takie tam...Choć mam nadzieję że nie będzie tak źle!!
Więc ja pomysłowa matka wykombinowałam że zrobię mojej Julce w pokoju tablicę.
Pomyślałam sobie że skoro moje dziecko lubi bawić się w szkołę(z cała zgrają pluszaków i innych lalek) to co mi szkodzi przemycić troszkę prawdziwej nauki w zabawie:).
Tak więc nowa tablica miała wisieć na ścianie.
Tu pojawił się problem,gdyż mój mąż jak posłyszał że ja znów chcę coś wieszać na ścianach omal nie spadł z krzesła.Długo go przekonywałam i w końcu jest.
Niby nic szczególnego kawałek płyty pomalowany a jednak dużo przy niej zabawy.
No więc zaczynając od początku : tablica miała sięgać prawie po sam sufit, ale niestety samochód był za krótki,nijak nie szło jej przetransportować,więc musiałam zmienić rozmiar.
I tak cała tablica ma wymiar 180x70 centymetrów.Oczywiście malowanie należało do mnie.
Zawieszenie tablicy to już mój mąż.Ja nadal stronię od wiertarek i innych wyrzynarek ....
Nie skusiłam się na farbę tablicową,różne marki miały różne opinie no i cena....
Więc nasza farba jest marki DIY.
Jak dotąd spisuje się rewelacyjnie,a całkowity koszt tablicy to jakieś 40 złotych.
Malowałam na 3 razy.
A tu efekt końcowy na ścianie:
Nie odkryję chyba Ameryki jeśli stwierdzę że taka tablica to świetna zabawa dla małych i dużych,a jednocześnie połączenie przyjemnego z pożytecznym.
Ale ja się dziś rozpisałam:->
Pozdrawiam Kusia:)














Komentarze
Prześlij komentarz